To był maj… Czyli całkiem dawno, biorąc pod uwagę, że Euro było jeszcze w sferze marzeń i nadzieii na zwycięstwo lub chociaż na wyjście z grupy.
Joasię i Sebastiana poznaliśmy jeszcze wcześniej ( jak ten czas leci) i początkowo umówiliśmy się na sesję narzeczeńską – koniecznie w śniegu. Wyszło stety inaczej. Spotkaliśmy się w maju – gorącym, słonecznym, pachnącym konwaliami, szcześciem i miłością. A jak się wszystko potoczyło spójrzcie i oceńcie sami. Dla nas osobiście to jedna z bardziej zakochanych par pod słońcem.