To nie był orzeźwiający letni deszczyk… to było prawdziwe oberwanie chmury i żadne słowa nie odzwierciedlą właściwie ówczesnej sytuacji. Taka pogoda przytrafia się naprawdę rzadko. Nikomu jednak to nie przeszkodziło, w ogóle. Wszystko przebiegło zgodnie z wyznaczonym planem. Może jedynie temat pogody był poruszany częściej niż zazwyczaj.

Ślub Oli i Andrzeja to dowód, że o ile nie planujecie ślubu lub wesela w plenerze to pogoda nie jest naprawdę istotna. Nie martwcie się tym na co nie macie wpływu. Byliśmy na kilkudziesięciu ceremoniach i niezależnie od pogody wszystkie skończyły się happy endem. Dziwne nie ;-)? W dniu ślubu naprawdę nikt ani nic nie jest ważniejsze od Was, Waszego uczucia i Waszych zaślubin. Ceremonia Oli i Andrzeja jest tego najpiękniejszym dowodem. Było cudownie, bo oni są cudownymi, otwartymi i życzliwi ludźmi. Szczerymi w swoich emocjach, zwyczajnie szczęśliwymi i zakochanymi w sobie, co było widać i co nam- fotografom, mam nadzieję udało się uwiecznić.